YSL Le Teint Touche Éclat

by
Jako podkładowy freak nie mogłam nie przyjrzeć się z bliska podkładowi YSL Le Teint Touche Éclat gdy tylko pojawił się na rynku. Przytargałam do domu wielką próbkę i zaczęłam testy. Wrażenia miałam strasznie mieszane, bo nie wszystko mi w nim pasowało. Mimo wszystko namiętnie używałam go codziennie przez kilkanaście dni i gdy próbka się skończyła zaczęłam zwyczajnie tęsknić. Dziwna była ta nasza relacja, niechęć zmieniła się w obojętność, a obojętność w wielką sympatię. Żaden podkład do tej pory nie wywołał lawiny takich uczuć 🙂 Same więc rozumiecie, że pomimo ciągłych wątpliwości, musiałam go kupić.
Podkład spakowany jest w elegancką, ładną, dość ciężką buteleczkę. Opakowanie zaopatrzone jest w pompkę, która nigdy mnie nie zawiodła, świetnie działa i dobrze dozuje.
Gama kolorów jest bogata, z wyraźnym podziałem na tonacje, więc każdy powinien znaleźć coś dla siebie 🙂 Ja wybrałam odcień najjaśniejszy B10. To delikatny jasny beżyk z żółtymi tonami.
Podkład ma fantastyczną, leciutką konsystencję. Rewelacyjnie się nakłada, gładziutko rozprowadza i świetnie blenduje, w rezultacie cudownie stapiając się z naszą skórą. Na twarzy pozostaje niewidoczny, bez efektu maski czy tapety. Jest mega naturalnie, jakby ciągle nasza skóra, ale lepsza. Krycie nie jest największe, lekkie w kierunku średniego, ale to jak z podkładem się pracuje i jak wygląda na twarzy wynagradza mi tę małą niedogodność. Można swobodnie dokładać go warstwami i nic się niepożądanego nie dzieje, ale krycia EL Double Wear nim nie uzyskamy 😉 Koloryt skóry jest ładnie wyrównany, czerwoności zneutralizowane, a cera ujednolicona. Genialnie wtapia się w skórę subtelnie ją rozświetlając. Dodaje blasku i ożywia. Buzia wygląda zdrowo i promiennie. Po nałożeniu mamy wrażenie ciut wilgotnej skóry, ale po przypudrowaniu podkład jest nie do ruszenia. Jest leciutki, praktycznie na skórze niewyczuwalny, nosi się niezwykle komfortowo od rana do wieczora. Nie zbiera się w załamaniach skóry, nie zapycha, nie podrażnia, nie wysusza ani suchości nie podkreśla. Do tego wszystkiego bardzo przyjemnie i świeżo pachnie 🙂
Tłuściaki nie mają się co na niego porywać, mieszańce niech potestują przed zakupem, a sucharki i osoby z dojrzałą cerą powinny być zachwycone 🙂 Ja go uwielbiam i choć do ideału mu troszkę brakuje, to jest to jeden z moich ulubionych podkładów.