MAC Copper Beech

by
Copper Beech, to jeden z sześciu Pro Sculpting Creams, które były dostępne jakiś czas temu w kolekcji Face & Body. Najpierw nie zainteresowały mnie wcale, bo kremowych produktów nie używam, bo się ich zwyczajnie boję 😛 Ale dopadł mnie, zaskoczył i absolutnie zauroczył 🙂 
Copper Beech to bardzo ciepły brąz z pomarańczowymi tonami. Nie ma się co jednak nimi za bardzo przerażać, nie zrobią z nas marchewki 😉 Daje naturalne matowe wykończenie.
Jedwabista, kremowa, idealnie śliska konsystencja sprawia, że produkt jest zaskakująco prosty w obsłudze. Nawet ja, osoba unikająca jak ognia kremowych produktów, w związku z czym absolutny laik w tym zakresie, nie zrobiłam sobie nim krzywdy. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Copper Beech dobrze się nakłada, a co najważniejsze świetnie blenduje, stapiając się ze skórą. Efekt można stopniować od bardzo intensywnego po delikatny. Można swobodnie dokładać kilka warstw, blendować i nic się nie dzieje. Nakładam go bezpośrednio na podkład, zwykle małym MACowym skunksem 188, ale i palcami daje radę, tyle że ja nie lubię się babrać. Końcowy rezultat samą mnie zadziwił, jest naprawdę ładnie i naturalnie 🙂 Bronzer wysycha i bez kłopotu daje się przypudrować pudrem i w takim stanie trwa niezmiennie od rana do wieczora. 
Jestem zachwycona i zakochana w tym bronzerze! Gdyby nie był limitowanką, którą teraz już ciężko dorwać, skusiłabym się na co najmniej jeszcze jeden kolor. Ehhh..