Eve Pearl Glamour Lash Mascara

by
Chwilę mnie nie było, co spowodowane było wysypaniem się modemu, ale chyba już wróciłam 🙂 Mam nadzieję, że choć ktoś się zdążył stęsknić, bo ja bardzo :]
 
Moje rzęsy pomalutku wracają do siebie i mogę wrócić do Was z postami tuszowymi, a mam Wam sporo do opowiedzenia. Na dobry początek zapraszam Was na recenzję tuszu Eve Pearl Glamour Lash, po którym absolutnie nie wiedziałam czego się spodziewać, o którym nic właściwie do tej pory nie słyszałam, a który bardzo pozytywnie mnie zaskoczył.
Opakowanie cieszy oko. Klasyczne i eleganckie. Wykonane z plastiku, choć wygląda na ciężki metal, coś a’la ETK Armaniego. Szczotka standardowa, bez udziwnień, dość gęsta i sztywna i niezwykle precyzyjna. 
Konsystencja już od samego początku suchawa, nie musi leżakować aby zadowalać, bo robi to od samego początku. Na szczotkę nabiera się idealna ilość tuszu, ni za dużo ni za mało. Świetnie się nakłada i rozprowadza. Ładnie rozdziela rzęsy, delikatnie je podkręca, zagęszcza i wydłuża. Nie ma spektakularnego efektu drama, ale nie jest też nazbyt delikatnie. Eve Pearl postawiła na złoty środek. Ja lubię dobrze wytuszowane rzęsy i efekt mi w zupełności wystarcza. Nie usztywnia nadto rzęs, są one sprężyste. Nie robi owadzich nóżek, nie rozmazuje się, nie osypuje ani nie kseruje. Trwa niezmiennie na rzęsach do samego wieczora, a zmywa go każda dwufaza. 
Bardzo się z tuszem moje rzęsy polubiły. Na obecną chwilę wad nie widzę, a w stosunku do swoich rzęs jestem dość krytyczna i wymagająca. Ze swojej strony mogę więc go Wam polecić z łapką na sercu. Jeśli jesteście go ciekawe, to zapraszam na stronę sklepu Visage Shop. Znajdziecie tam niezły wybór produktów Eve Pearl i nie tylko, a obecnie trwa wyprzedaż, więc można upolować coś fajnego w niższej cenie 😉