Dior Capture Totale

by
Witajcie po krótkiej przerwie. Jak minęły Wam święta? Ja właśnie zakończyłam ponad 2-tygodniowy maraton w pracy i mam wymarzone 2 dni wolnego 🙂 Zanim pokażę Wam co znalazło się w dużej torbie z ostatnich zakupów, o którą pytałyście, której swoją drogą nawet jeszcze nie rozpakowałam, opowiem Wam o moim podkładowym ideale.

Wg producenta: Pierwszy podkład z serum Diora, w którym połączono w niezwykły sposób słynną formułę przeciwstarzeniową Capture Totale z technologią podkładu, bazującą na płynnych kryształowych pigmentach „Pigments Cristaux Liquides HD™”. Za jego sprawą cera nawet na ekranach z najwyższą rozdzielczością nabiera idealnego wyglądu. Skóra wydaje się natychmiast nieskazitelna, gładka na całej powierzchni i promienieje jakby od wewnątrz. Z każdym dniem stosowania kompleks Alpha-Longoza™ w połączeniu z Centuline zwalcza głęboko widoczne oznaki starzenia się skóry. Skóra staje się widocznie gładsza, ujędrniona i na dłuższy czas promienieje niczym odmłodzona.

Podkład otrzymujemy w zgrabnej szklanej buteleczce z pompką. Wszystko działa super, nic się nie zacina, pompka podkładu nie wypluwa, tylko dobrze dozuje pożądaną ilość.

Podkład ma lekką, jedwabistą konsystencję. Idealnie sprawuje się w cieplejsze miesiące, bo wcale nie czuć go na twarzy. Jest bardzo wydajny, bo potrzeba go naprawdę niewiele na pokrycie całej twarzy.

Posiadam najjaśniejszy kolor – 010 – jest to jaśniutki beżyk z domieszką żółci.

Będą ochy i achy, bo o tym podkładzie inaczej pisać się nie da. Jest po prostu fantastyczny! Przede wszystkim rewelacyjnie się rozprowadza na buzi, nie zostawia smug, bezproblemowo się blenduje, bardzo szybko stapia ze skórą, dając mega naturalne wykończenie. Dobrze współpracuje z różniastymi kremami i bazami. Jest leciutki i daje średnie krycie, mnie w zupełności wystarcza, choć korektora nie używam i nie czuję, że jest mi potrzebny. Koloryt jest wyrównany i ujednolicony, a buzia wygląda bardzo naturalnie i świeżo. Daje efekt zdrowej, wypoczętej, promiennej i wygładzonej skóry. Zostawia satynowe wykończenie i delikatnie rozświetla. Ale tak od środka, nie błyszczy się jak latarnia 😉 Nie podkreśla suchych miejsc, a wręcz nawilża. Wierzę też w jego pielęgnacyjne właściwości, choć ciężko je ocenić, bo na końcowy efekt składa się troszkę więcej niż sam podkład, nawet jeśli ma w sobie właściwości serum 😉 W ciągu dnia się nie ściera, tylko trwa na twarzy dzielnie do momentu demakijażu.

Nie wiem jak podkład by się sprawdził na tłustej czy mieszanej cerze, ale mojej suchej robi bardzo dobrze 🙂 Czuję się w nim troszkę młodsza 🙂

To moje zdecydowane podkładowe KWC! Przebił nawet ukochanego Parurka!
Podkład nigdy mnie nie zapchał, nie podrażnił. Jedyne do czego można się przyczepić, to zawrotna jak na podkład cena. Prawie 4 stówki, to dla wielu jednak dużo za dużo.

Cena: 389 zł / 30 ml