Chanel Star Dust 73

by
Najpierw go nie chciałam, potem mi się zachciało, potem znów odechciało i chyba ze dwa razy jeszcze zachciało, ale był już niedostępny, więc znów mi się odechciało 😛 Do chwili gdy trafiła się okazja zdobycia go drogą wymianki. Kilka godzin później był już w drodze do mnie.

 To mój pierwszy Chanelowy róż, a od jakiegoś czasu miałam straszliwą ochotę któregoś wypróbować. No i się doczekałam, szybciej niż przypuszczałam 🙂

Jak każdy Chanelowy kompakt i róż otrzymujemy w uroczym welurku. Ładnie to wszystko wygląda, ale ja troszkę nie rozumiem jego sensu istnienia. Przecież to się brudzi i kurzy. O co z nim tak naprawdę chodzi, powie mi ktoś, bo mocno mnie to nurtuje? 😛

Star Dust, to bardzo jasny skrzący róż. Ma w sobie sporo małych drobinek, które sobie połyskują. Taki właśnie, jak nazwa wskazuje, gwieździsty pył 😉

Jest mięciutki i drobno zmielony. Dobrze czepia się pędzla i nakłada na twarz.

Na mojej bladej twarzy kolor jest prawie niewidoczny, są za to wspomniane drobinki, dzięki którym buzia jest ładnie rozświetlona. Ja lubię taki efekt, więc Star Dust na pewno ze mną zostanie. Jednak nazwanie go różem, to małe nieporozumienie. Skoro prawie go nie widać na mojej bladej twarzy, to na większości widać tym bardziej nie będzie. Dla mnie to różowawy rozświetlacz, a nie róż. Nie zmienia to jednak faktu, że jest piękny! 🙂

kontur, to bronzer.. róż jest powyżej 😉

Aaaa, byłabym zapomniała. Róż pachnie różami. Mniam 🙂