Dior Diorific Marilyn

by
Gdy tylko zobaczyłam pierwsze zdjęcia promocyjne najnowszej kolekcji Diora, wiedziałam że co najmniej jeden lakier do paznokci wpadnie w moje łapska. Jako ogromna fanka czerwieni we wszelakiej postaci, postawiłam na Marilyn. Oczywiście skuszona byłam głównie wyglądem buteleczki, okazało się jednak, że sam lakier jest równie bajeczny 🙂 
Marilyn, to piękna kremowa czerwień
Konsystencja jest dość rzadka, ale nie lejąca. Nie zalewa skórek, nakłada się bez problemów. Pędzelek jest delikatnie spłaszczony, ma idealną długość i sprężystość i jest bardzo precyzyjny. Malowanie paznokci, to czysta przyjemność. 
Jedna warstwa kryje już ładnie, ja jednak zawsze nakładam dwie, bo dłużej wtedy mogę z kolorem obcować. Schnie expresowo
Mam go na paznokciach od soboty, czyli 3 dzień i nadal wygląda świetnie. Końcówki delikatnie starte, ale odprysków brak! Chyba się polubiliśmy 🙂

Kici też się spodobał 😉
A Wy kupiłyście coś kiedyś głównie dlatego, że podobało Wam się opakowanie? 🙂
W tym przypadku okazało się na szczęście, że gadżeciarski wygląd idzie w parze z jakością. Na tyle mi się podoba, że zapoluję na lotnisku na ten czarny z drobinkami, bo im więcej jego zdjęć oglądam, tym bardziej mi się podoba 😉