CHANEL Inimitable Intense Mascara

by
Zaczęło się od miniaturki tuszu, którą dostałam jakiś czas temu z zamówioną Chanelową bazą brązującą. Był to mój pierwszy tusz tej firmy i normalnie chyba w ciemno bym nie kupiła, bo słyszałam różne opinie i jakoś nigdy mnie ichnie tusze nie kusiły. Aż do teraz. Tusz tak mnie mocno urzekł, że kupiłam pełnowymiarowe opakowanie.

Wg producenta: Technologicznie zaawansowana formuła zbudowana na sukcesie oryginalnej wersji mascary (Inimitable Mascara) zapewnia dramatyczny efekt za pomocą unikalnej szczoteczki. W efekcie otrzymujemy bardziej intensywny efekt z tą samą łatwą aplikacją. Rzęsy są dłuższe, grubsze, bardziej podkręcone i idealnie rozdzielone bez zlepiania i osypywania.

Opakowanie: proste, czarne ze srebrnym paskiem – śliczne, klasyczne, eleganckie.

Szczoteczka: silikonowa z dość krótkimi, rzadko osadzonymi włoskami. To moja pierwsza tego typu szczoteczka (nie licząc wersji mini ;)) i mam bardzo pozytywne odczucia. Nie nabiera za dużo tuszu, jest dość precyzyjna i prosta w obsłudze.

Konsystencja: pełnowymiarówka początkowo koszmarnie mokra, z czasem się podsusza. Wersja mini natomiast już od samego początku była ciut zasuszona, przez co używało się jej zdecydowanie lepiej.

Kolor: 10 Noir – niesamowita, głęboka, intensywna czerń.

Moje wrażenia: koszmarnie mieszane! To chyba pierwszy tusz, do którego recenzji zbierałam się tak długo. Wszystko przez ogromną różnicę między wersją mini a pełnowymiarówką. Miniaturka cudownie wydłużała rzęsy, ładnie pogrubiała, świetnie podkręcała i rewelacyjnie rozdzielała od nasady aż po same końce, nie tworzyły się grudki ani inne owadzie nóżki. W przypadku pełnego wymiaru nie jest już tak dobrze. Choć tusz im starszy tym lepszy, daleko mu do ideału. Przede wszystkim okropnie skleja rzęsy, a dla mnie to niewybaczalne! Pogrubienia wielkiego nie widzę, jedynie trochę podkręca i wydłuża. Lubi grudkować i zostawiać owadzie nóżki. Na domiar złego troszkę się kruszy i osypuje!

Cena: 139 zł / 6g

Podsumowując, wielka klapa! Nie żałuję, że go kupiłam, bo z reguły nie żałuję swoich kosmetycznych zakupów, bo zawsze jest to dla mnie nowe doświadczenie, a nie każde musi być przyjemne. Nie rozumiem tylko dlaczego tak bardzo różni się od siebie miniatura i pełnowymiarówka? Jaki jest sens tworzenia wersji mini, skoro nijak się ma ona do normalnego rozmiaru? Zaczynam się zastanawiać czy oby na pewno używałam dwóch tych samych produktów? Karny kutas dla Inimitable Intense Mascara! Jak widać nie zawsze wysoka cena równa się wysoka jakość!