Nową torebkę mam :D

by
Te z Was, które bywają u mnie na FB już wiedzą o co kaman, ale tym co nie, wyjaśniam 🙂 Zauroczyła mnie wczoraj pewna torebka. Nie kupiłam, bo jedyny kolor w jakim była dostępna, to pomarańcz! Choć pewnie duży udział koloru właśnie w tym jej uroku, to naszły mnie wątpliwości, że to wiocha, a ja do za stara na takie krzykliwe barwy 😉 Nie kupiłam więc. Przeżywałam jednak jak mrówka okupację cały wczorajszy wieczór, że jednak mogłam kupić, bo lato idzie i można troszkę zaszaleć, do tego dziewczyny na FB doradziły ‚KUPOWAĆ’. Nic to jednak, cały dzień byłam dziś w pracy i kończyłam już po zamknięciu sklepu. Ale, ale.. Wracam do domu.. Idę się pakować na jutrzejszy wyjazd.. A na stole takie coś..
Wiedziałam już co jest grane 🙂 Mój najcudowniejszy na świecie mąż, pojechał cichaczem mi ją kupić 😀
A to było w środeczku 🙂
Ja lubię nosić torebkę w łapkach, więc będę nosić ją bez paska.
Niezła żarówa, prawda? 😀
Kotek też się ucieszył z prezentu 🙂 Dość szybko opanowała karton.
Chciała też wejść do torebki 😛
Jak Wam się podoba? Mam nadzieję, że dziewczyny, z którymi spotykam się w Wawie i Poznaniu nie wystraszy widok idącej wielkiej żarówy 😀 haha Przynajmniej te co mnie nie znają, poznają bez trudu z odległości 300 metrów 😀
Idę się w końcu pakować, bo rano na lotnisko. Wracam za tydzień.
Do zobaczenia Dziewczynki :*