LUSHowy przewodnik cz. 4

by
Część kolejna mojego Lushowego mini przewodnika 🙂 Zainteresowanych wcześniejszymi produktami, zapraszam do wcześniejszych postów 🙂
Pielęgnacja twarzy TU, produkty do kąpieli TU, a produkty pod prysznic TU.
 Dziś słów parę o Lushowych produktach do pielęgnacji ciała. 
  • Zasypki Dusting Powders
Czyli pachnące zasypki do ciała. Wiele Wam o nich nie powiem, a właściwie nic nie powiem, bo nie miałam 😉
Cena: £4 – £10 / 45 – 60 g
  • Kostki do masażuMassage Bars
Absolutnie warte spróbowania! Kostki mają w sobie olejek, który pod wpływem ciepła naszych rąk i ciała się rozpuszcza, przez co ułatwia poślizg. Nie jest to jednak cieknąca z wszystkich stron tłusta oliwa, tylko delikatne natłuszczenie. Po użyciu takiej kosteczki nasze ciało jest cudnie nawilżone / natłuszczone i zrelaksowane. Nie muszę tutaj chyba mówić o niewątpliwej przyjemności masażu samego w sobie, bo to oczywista oczywistość 😉 Obecnie mam domu Wiccy Magic Muscles, który poza wyżej opisanymi doznaniami, dodatkowo pomaga obolałym mięśniom, rozgrzewając je i masując zawartymi w sobie nasionkami. Do tego znośnie pachnie cynamonem i miętą. Mam również Soft Coeur i jest to mój zdecydowany faworyt kostkowy, jeśli chodzi o zapach. Jest obłędny! Pachnie wanilią, toffee i czekoladą! Aż chciałoby się zjeść! Sama kostka w użytkowaniu jest bardzo przyjemna i poręczna. Jedyne, co może drażnić, to kawałeczki czekolady, które troszkę brudzą. Jednak zapach serduszka oraz inne doznania, których dostarcza, całkowicie wynagradzają tę małą niedogodność. No i mały dziwak Shimmy Shimmy Glitter Bar 🙂 Czemu dziwak? Bo wg mnie umieszczenie go (to nie ja, to Lush :P) w kategorii kostek do masażu było małym nieporozumieniem. Kostka do masażu nie nadaje się absolutnie! Ma w sobie tonę brokatu i po nałożeniu na ciało błyszczy się jak wiecie co 😉 Powiedziałabym, że to fajny gadżet, który owszem fajnie natłuszcza nasze ciało, ale głównie je nabłyszcza. Bardziej do stosowania przed imprezą niż snem czy innymi przedsennymi przyjemnościami 😉

Przy okazji kostek, nie sposób nie wspomnieć o Lushowych puszeczkach. Są 3 rodzaje – do kostek, do masełek i szamponów. Nie są niezbędne, ale rzeczywiście pomocne w przechowywaniu czy na podróż. Kiedyś były gratis przy zakupie 2 kostek. Teraz trzeba za nie płacić. Puszeczka do kostek do masażu kosztuje £2.95.

Cena: £4.00 – £6.95 / 1 szt. (30 – 90 g)
  • Masełka do ciała Body Butters
Się powtórzę. Absolutnie warte zakupu i wypróbowania! Przetestowałam wszystkie i z łapką na sercu Wam je polecam! Choć nazwanie ich masełkami ukazuje tylko w połowie ich możliwości i zasługi, bo typowym masełkiem jest tylko jeden, reszta to masełko-peelingi! Masełka stosujemy pod prysznicem (lub w wannie, jak kto woli ;)) na mokrą (!), umytą już skórę. Po nasmarowaniu ciała, opłukujemy się wodą i już, ot cała filozofia. Masełka mają w składzie olejki, więc pozostawiają na skórze tłustawą powłoczkę, do tego wszystkie, poza King of Skin, mają w sobie dość ostre, peelingujące drobinki, które rewelacyjnie ścierają naskórek. Skóra jest mięciutka, wygładzona, ujędrniona, świetnie nawilżona / natłuszczona i nakładanie nań balsamu jest już często zbędne. Moim ulubieńcem masełkowym jest King of Skin. Dlaczego on, skoro jest tylko masełkiem, w przeciwieństwie do pozostałych? A no dlatego, że jest bardziej od nich treściwie, więc na mojej baardzo suchej skórze spisuje się najlepiej. Następny na liście moich faworytów jest Aqua Mirabilis i zaraz za nim Buffy. W tym pierwszym za ścieranie odpowiedzialne są drobinki migdałów, w drugim dodatkowo ryż i fasola. Działają właściwie podobnie, choć na korzyść Aqua Mirabilis zaliczę przepyszny migdałowo-orzechowy zapach. No i ostatnie masełko You Snap The Whip. Ja za nim nie przepadam, bo za mało ściera, nie pachnie tak przyjemnie jak poprzednie, a do tego okropnie syfi wszystko dookoła na ciemno-szary kolor. Dla mnie jest bee, za to dla mojego męża super. Nie wiem co mu się w niej podoba, bo to najgorsze masełko Lusha. Chyba, że lubi jak prężę się myjąc wannę czy prysznic, bo po jej użyciu to konieczne 😛

Do masełek również możemy dokupić Lushową puszeczkę. Cena taka sama jak w przypadku kostek do masażu – £2.95.

Cena: £4.95 – £9.95 / 1 szt. (75 – 200 g)
O kremach do golenia pisałam przy okazji omawiania produktów do twarzy. Zainteresowanych zapraszam więc TU.
  • Łapki i girkiHands and Feet
W tej kategorii moim zdecydowanym faworytem jest Handy Gurugu Hand Cream. Zużyłam 2 opakowania i na pewno jeszcze kiedyś znów się spotkamy. Krem jest dość treściwy, świetnie nawilża, szybko się wchłania, zostawiając na skórze delikatny film, do tego fajnie pachnie. Na skórki stosowałam Lemony Flutter Cuticle Butter i miałam dość mieszane odczucia. Krem jest mocno tłusty, więc stosować go można tylko na noc. Szału nie zrobił. Myślę, że są tańsze, lepsze.  Do stópek natomiast używam już od długiego czasu Fair Trade Foot Lotion i tego mogę z pewną stanowczością polecić. To bardzo przyjemny odświeżający lotion, a nie gęsty obślizgły krem, który wchłania się wieki. Ten robi to szybko, do tego super nawilża i zmiękcza skórę, ma w sobie chłodzącą miętę, więc rewelacyjny do stosowania latem na zmęczone stopy.
Cena: £2.95 – £8.95 / 50 – 225 g
  • Tonery do ciałaBody Tints
Coś jak krem tonujący w kostce do ciała. Nigdy nie miałam, więc się nie wypowiem.
Cena: £7.50 / 30 g
  • Lotiony i eliksiryBody Lotions and Potions
Jedynym kremem na jaki kiedyś się skusiłam był Dream Cream. Był bardzo przyzwoity, a dla mniej wysuszonej skóry, niż moja, powinien być rewelacyjny, bo drzemie w nim potencjał 😉 Krem ma przyjemną konsystencję, szybko się wchłania i nieźle nawilża. Dla mnie niestety był za lekki, ale ja mam naprawdę mocno suchą skórę!
Cena: £5.65 – £26.25 / 45 – 240 g
  • DezodorantyDeodorants
Jakoś nie przekonują mnie takie wynalazki. Za bardzo lubię ‚swoje’ perfumy 🙂
Cena: £4.40 – £12.50 / 75 – 180 g

Słowem podsumowania, z pielęgnacyjnych produktów do ciała, zdecydowanie mogę Wam polecić kostki do masażu oraz masełka. Są to produkty, po które zawsze chętnie sięgam podczas zakupów, a do swoich ulubieńców zawsze wracam.

0
  • Najbardziej mi się podobają – puszeczki :D:D

    A tak serio nigdy nie miałam styczności z Lushem, więc dla mnie to wszy6stko jeden wielki znak zapytania 😉 Łącznie z fenomenem marki 😉

  • Ola

    O nie teraz chcę Soft Coeur, kocham takie zapachy 🙂 Powiem Ci, że te przewodniki są bardzo przydatne, przynajmniej ja z nich dużo korzystam przed zakupami, dziękuję 🙂

    • bardzo mi miło i bardzo się cieszę 🙂

  • ja miałam te śmieszne podkłady. Fenomen tej firmy zostaje dla mnie pod znakiem zapytania. Skusze sie na coś do ciała i jeśli zawiedzie tak jak podkłady to podziekuje

  • Och, och, to wszystko tak smakowicie wygląda. Odezwał się mój wewnętrzny głodomór.

  • niebawem zawitam w progi Lush sesese :]
    kilka pozycji dzieki Tobie mam już na chciejowej liście :]

  • Zaciekawiły mnie akurat rzeczy, których nie miałaś – zasypki i tonery 🙂

  • Sporo się przewinęło z tego przez moje łapska 😀 A toner jeden mam ale żebym za nim jakoś szalała to chyba jednak nie..

  • Ciekawe te mydełka.

  • Mam i moge się wypowiedzieć na temat Black Stocking 🙂
    Małe, brudzace wszystko wkoło gówienko. Zostawia paskudne zacieki na nogach, bo tylko tam go używałam. I nijak nie można go porządnie wsmarować. Nogi lepia się cały czas.
    W kategorii masełek było jeszcze rok temu masełko w kształcie kostki czekolady. Z jedną stroną białą (niejadalną) a z drugiej strony z ciemną (jadalną) czekoladą. Szkoda, że je wycofali.

  • Jeszcze nigdy nci nei mialam z Lusha bo po prostu nie mam gdzie kupic, ale na pewno sie na cos skusze bo wszysyc tak wychwalaja te produkty ze az zal nie sprobowac:)

  • Iza

    Szkoda że u nas nie można takich dostać:)

  • Miałam ostatnio kupić sobie jakąś kostkę do masażu, ale totalnie wypadło mi to z głowy jak znalazłam się w Lushu :/ Będę musiała nadrobiać następnym razem!

  • Dzięki Tobie i Aliss bliżej zainteresowałam się lushem, co zaowocowało kupnem maseczek, peelingu i kostki do twarzy. W lushu byłam wczoraj, chyba się znowu przejdę… masełka i kostki do masażu zainteresowały mnie najbardziej 🙂 mój mąż mówi, że te kosmetyki śmierdzą.. jak dla mnie mają piękne zapachy, no ale co kto lubi 🙂

    • bardzo się cieszę 🙂 a od kiedy, to faceci znają się na zapachach? 😛

  • najwieksza ochote mam zdecydowanie na kostki do masazu

  • lubię produkty z LUSH,podobają mi się od samego kosmetyku po opakowania i sklepy, w PL już niebawem 😀 aktualnie mam szampon i lubię go i chyba nigdy się nie skończy 🙂

  • Zgadzam się co do massage „barów”, lubię masełka do ciała i Dream Cream. Zasypek nie znam zupełnie – może to do dziecięcej pupki? 😉

  • Jeszcze nic nie miałam z Lush, ale może w wkrótce na coś się skusze;)

  • Kostki do masażu wyglądają zachęcająco 🙂

  • już zaczynam odliczać tygodnie do pojawienia się Lush’a w Polsce 🙂
    dzięki Twojej serii o Lush powoli tworzę moją listę kosmetyków do kupienia – coś czuję, że wyjdę z pustym portfelem 😉

  • fajne te masełka do ciała, zawsze się zastanawiałam jak się ich używa, a tu proszę – jakie to proste 🙂

  • świetny wpis 🙂 Pozdrawiam i zachęcam do obserwacji 🙂

  • Wiccy bardzo lubię, serduszko brokatowe tyż mam- zapach ma świetny, ale ten brokat.. no leży sobie i mi odświeża pościel.
    Mam antyperspirant kokosowy (wycofany już) i mam co do niego mieszane uczucia.
    A z balsami w kostce jakoś się nie pokochałam. Aaaa i jeszcze mam takie błotko do ciała- zapach ma obłędny. A co z działaniem? W sumie to nie wiem, bo zawsze brakuje mi tej cierpliwości by stać nagusieńka w wannie wysmarowana tym cudem

  • masełkami mnie zainteresowałaś, nie powiem 🙂

  • zabawnie wyglądają ciekawe czy bawią tylko wyglądem

    Miło mi że podobały ci się kreski. 🙂

  • Uwielbiam masełka, ale podsumowując to lush się już trochę „przejadł”. Są perełki wśród produktów ale do większości to mam mieszane uczucia. Ciekawa jestem cen jakie nam zaserwują?

  • ja się będę musiała porządnie wczytać w ten poradnik jak już w końcu otworzą Lusha w PL 😉 ale odwaliłaś kawał dobrej roboty Kochana 😉

  • Mam hopla na punkcie masażu, więc i te kostki mnie ciekawią. Przyjemniaczki.

  • Musze nadrobic moje zaleglosci z kremach do ciała no i koniecznie do masazu:)

  • Muszę wypróbować Lushowe kostki do masażu bo jak na razie moim ulubieńcem jest kostka ,czekolada i pomarańcza’ ze Starej Mydlarni. 🙂

  • no przewodnik jak sie patrzy!! – jesli zamowie to pewno online, bo w sklepie nie moge sie zdecydowac i od razu boli mnie glowa a tak to sobie spokojnie pobuszuje 😛

  • lada chwila Lush ma wejść do PL, a wtedy nie ma zmiłuj! 🙂

    • Myślę że przywalą ceny i zamkną wysyłkę z UK do PL i będzie dupa.

    • też się tego obawiam :/

  • Oj tak już nie mogę doczekać się Lusha w Wawie:)

  • Tak, king love xD
    Miałam kosteczkę do masażu xmass i się nie polubiłyśmy.

    • co wejdę na Twojego bloga puszczam punkt G 😀

    • ahahahha.. mi też się już parę razy zdarzyło 😛

  • Bardzo mi się przydał LUSHowy przewodnik 😀 Zawsze się zastanawiałam nad ich kosmetykami, ale nigdy nie wiedziałam za co się wziąć 😀 A sama lecę do Londynu za 10 dni, więc chyba się skuszę na maseczkę, ale nie wiem czy się do nich nie przyczepią na lotnisku.. :/ Jak myślisz?:)

    • bardzo się cieszę 🙂 nie powinni się przyczepić, no bo niby czemu? 🙂
      udanych zakupów 🙂

    • Z nimi nigdy nic nie wiadomo 😛
      Dziękuję 🙂

  • Ale fajne te lushowe przewodniki. Ile ja tu jeszcze skarbów na tym Twoim blogu odkryje…