Ślubnie cz. 3

by
Chyba najbardziej przez Was wyczekiwana część mojej ślubnej sagi, czyli słów parę o makijażu 🙂 Zanim pokażę Wam mój osobisty, napiszę słów parę na temat tego jakimi prawami rządzi się ślubny makijaż.
  • przede wszystkim makijaż musi być matowy! Wszelakie perłowe cienie odbiją się okropnie od flesza aparatu, a pamiętajmy, że zdjęć w tym dniu będziemy miały robione setki
  • makijaż musi być dostatecznie mocny, aby był widoczny na zdjęciach, bo jak dobrze wiemy, aparat zjada kolory. O ile nasz fotograf może podciągnąć kolory w PS, o tyle ciocia czy wujek już nie, a chcemy na wszystkich zdjęciach wyglądać najlepiej jak się da. Nie przesadzajmy też w drugą stronę. Jeśli na co dzień ograniczamy się do tuszu do rzęs, na ślub nie róbmy sobie smoky eye, bo będziemy przemalowane i prawdopodobnie będziemy się źle czuć
  • usta muszą być odpowiednio zaznaczone, aby nie były rozmyte na tle twarzy
  • nie zapominajmy o brwiach. Muszą być zaznaczone i widoczne, aby stanowiły ładną oprawę oczu i nadawały twarzy wyrazistości
  • no i wodoodporny tusz do rzęs. Najlepiej Wasz własny, sprawdzony. I najlepiej same wytuszujcie sobie rzęsy. Nawet najlepsza wizażystka nie zrobi tego tak dobrze, jak my same
  • i oczywista oczywistość, ale wspomnę 😉 niech kosmetyki będą dobrej jakości, najlepiej wodoodporne, żeby makijaż był wystarczająco trwały, aby wytrzymał cały dzień bez poprawek
Reszta zależy już tylko od Was samych 🙂 Użyjcie kolorów, w których czujecie się najlepiej. Sam makijaż niech będzie świeży, a buzia ładnie rozświetlona. Nie mylić oczywiście iskrzącej perły z rozświetleniem. To dwa zupełnie inne pojęcia 😉
Róbcie tyle makijaży próbnych, ile jest konieczne. Choć dobrej wizażystce powinna wystarczyć jedna próba! Powiedzcie o swoich oczekiwaniach, ale i bądźcie otwarte na propozycje. Jeśli spodobał Wam się jakiś makijaż w gazecie, pokażcie. Czasem słowa mogą być odebrane w różny sposób. Dla Was mocny makijaż może oznaczać po prostu konkretniejszy kolor na powiece, dla innego może to być już mega ciemny smoky. Starajcie się być możliwie precyzyjne. Mówcie wprost jak Wam się coś nie podoba. W końcu za to płacicie i efekty mają być zgodne z oczekiwaniami.
I jeszcze mała rada. Jeśli korzystacie przed ślubem ze słońca / solarium, skończcie te przyjemności najpóźniej 2 dni przed ślubem. Inaczej skóra będzie zaczerwieniona i zaogniona i makijaż tego nie zakryje, a sam spłynie.
Przyznać się kto nie przeczytał i przewinął od razu w dół do zdjęć? 😛
Mój ślubny makijaż był w odcieniach fioletu. Zdecydowałam się na taki kolor, bo mam zielone oczy i fiolet najlepiej do nich pasuje. Poza tym był to nasz ślubny kolor przewodni i chciałam żeby wszystko było do siebie dopasowane (fioletowe kwiaty, butki itp.).
Nie posiadam niestety zdjęć samego makijażu z bliska. Nie miałam głowy do tego i nawet nie pomyślałam, aby dokładnie uwiecznić go na fotografiach. Mam jednak nadzieję, że to co mam, choć w małym stopniu da Wam jego wyobrażenie.
Jak widać makijaż jest dość mocny i widoczny. Nie jest jednak (bynajmniej dla mnie) wyzywający, a ja nie jestem overdone 😉
Tak apropo wyrazistego makijażu. Dla porównania, fragment mojego makijażu z sesji plenerowej, który wykonałam sama. Zobaczcie jaki jest słaby, a na żywo wydawał mi się dostatecznie mocny. Było to prawie 2 lata temu i moja wiedza, jak i zdolności makijażowe były sporo mniejsze i teraz umalowałabym się inaczej! Wklejam jednak ku przestrodze 😉