LUSHowy przewodnik cz.3

by
Witajcie w części trzeciej. Poradnik ‚przechrzciłam’ na przewodnik, bo faktycznie więcej ma z przewodnika niż z poradnika 😉 Część pierwszą o pielęgnacji twarzy znajdziecie TU, a część drugą o produktach do kąpieli TU.
Dziś będzie równie pachnąco jak ostatnio i opowiem Wam troszkę o Lushowych produktach pod prysznic 🙂

  • Płyny pod prysznicShower Gels

Uwielbiam! Niby żel jak żel, ale po fascynacji mydłowej, która przeszła, faza na płyny minąć nie chce.. a mi z tym dobrze 🙂 Moimi faworytami są It’s Raining Men i Olive Branch (napiszę o nim wkrótce). Gdybym miała wybrać jeden z nich, to miałabym sporą zagwostkę 😉 Wielbię je chyba na równi. Bardzo lubię też Dirty oraz świątecznego Glogga. Snow Fairy za to czasem lubię, czasem nienawidzę. Jest tak słodki i czasem tak drażniący, że używać nie mogę. W inne dni natomiast rozkoszuję się zapachem. Dziwak taki. Mam też Grass, ale on bardziej przypadł do gustu mojemu mężowi.

Cena: £4.25 – £16.75 / 100 – 500 g
Ważność: 14 miesięcy

  •  ZdzierakiShower Scrubs

Mam Sugar Scrub oraz świąteczny Sugar Plum Fairy. Oba, to peelingi cukrowe. Kroję je na mniejsze kawałki i mam na kilka razy. Troszkę się kruszą, ale absolutnie nie przeszkadza to w późniejszym użytkowaniu. Są dość ostre, super peelingują i w efekcie pozostawiają gładziutką różowiutką skórę 😉 Do tego bardzo przyjemnie pachną. Warto spróbować 🙂

Cena: £2.75 – £7.75 / 100 – 330 g

Pisałam już o nich w dziale produktów do kąpieli, więc nie będę się powtarzać 😉 Zainteresowanych zapraszam TU.

  • GalaretkiShower Jellies

Galaretki pod prysznic, których cała filozofia używania polega na nałożeniu kawałka galaretki na gąbeczkę i myciu nią ciała. Miałam kiedyś Sweetie Pie i jakoś jednak nie moja bajka. Nie lubię takich zabaw. Galaretka się trochę ślizgała i spadała z gąbki. Nie wiem czy ja coś źle robiłam, czy taki już jej urok?

Cena: £2.95 – £6.25 / 100 – 240 g

  • Shower Smoothies

Nigdy nie miałam i nawet nigdy nie zwróciłam na nie uwagi. Dopiero teraz, w trakcie tworzenia serii Lushowych postów na nie spojrzałam. Z czystej ciekawości skuszę się przy najbliższej okazji 🙂

Cena: £9.25 – £15.50 / 200 – 250 g

Słowem podsumowania, z prysznicowej kategorii Lusha zdecydowanie polecam płyny pod prysznic, które uwielbiam, a także peelingi cukrowe, które bardzo lubię.

0
  • oj, coś czuję, że jak Lush wejdzie do Polski to niezłe sumki będę tam wydawać 😉 od dawna strasznie ciągnie mnie do ich kosmetyków, ale dotychczas wysokie koszty wysyłki ze strony Lush’a UK skutecznie zniechęcały mnie do zamówień – zamówiłam jedynie na allegro dwa szampony w kostce i oba były świetne:)

    • Mam tak samo.. Aż się boję co to będzie jak będziemy miały łatwiejszy dostęp do Lushowych cudeniek..

      Właśnie kończą mi się i Porridge i Coal Face.. Fresh Farmacy i AoBS już jakis czas temu zużyłam.. Przydałoby się uzupełnić zapasy 🙂

    • ja również nie zamawiam ze strony, ze względu na koszta wysyłki.. osobiście kiedy będę w Lushu, nie mam pojęcia 🙁 ale już nóżkami przebieram 😀

      też jestem bardzo ciekawa Lusha w PL.. bardzo chętnie się wybiorę 🙂 oby tylko z cenami trochę nie popłynęli 😉

    • mam nadzieję , że ceny lusha w Polsce nie będą z kosmosu 🙂 z chęcią bym coś wypróbowała :))

  • ja przez Ciebie Marti spać nie moge ;)) snią mi się po nocach różne galaretki do kąpieli itp ;))

  • galaretki wyglądają bosko

  • Uwielbiam Happy Hippy 🙂 Jego zapach mnie pobudza dodaje energii i poprawia nastrój. Zawsze ląduje u mnie w koszyku jak jestem w Lushu 🙂

    • a ja robiłam do niego kilka podejść i ostatecznie nigdy się nie skusiłam.. zawsze co innego bardziej mnie kusiło i lądowało w koszyczku 😉 może następnym razem 🙂

  • ehh szkoda, że nie mam „namacalnego” dostępu do Lusha 🙂

  • Mam galaretkę pod prysznic z edycji świątecznej i nie lubię jej. Zapach ładny, ale ślizga się totot jak żywe. Najbardziej lubi ją dziecko – wtyka w nią paluchy.

    • dokładnie! ja nie miałam cierpliwości do tej śliskiej mazi.. dla dzieci frajda na pewno 🙂

    • No to ja to samo, stoi mi ta galareta Sweetie Pie i nie wiem jak się mam na dobrą sprawę do niej zabrać. Było kilka podejść, udziubałam jej kawałek (bo całą też jakoś nie da rady się miziać), nie spodobało mi się, straciłam cierpliwość. Czekam, może pewnego dnia nabiorę znowu mocy do niej 😉

  • Bardzo bym chciala kiedys wyprobowac tych kosmetykow, to takie moje male marzonko:)

  • W tej tematyce mam zdecydowanie najmniejsze pojęcie.. Poza szamponami próbowałam jedynie Buffy i Porridge, o którym wspominałam wcześniej..
    Z całego zestawienia chyba najbardziej ciekawią mnie zdzieraki.. Do płynów, żeli itp, nie przywiązuję aż takiej wagi..

  • Lubię różne cudaki, więc najchętniej wypróbowałabym galaretkę, chociaż niepraktyczna 😉

  • Jellies sa wspaniałe, tak samo mydla, moję dziecię wysmarowało jedno mydło w 3 dni hehe tak mu sie podobało:)
    Ostatnio zaskoczyly mnie pasty w tabletkach:) Ale jak znalazl dla mnie na wyjazd:D

    • mydło w 3 dni? to co on leżał w wannie i się namydlał? 🙂 hihi
      ja tabletek nie lubię 😉

  • Mydełka z Lusha uwielbiam:) Żele do kąpieli już mniej;) wybrałam dużą pojemność i wyjatkowo się męczyłam bo na dłuższą metę zapach zaczął mi przeszkadzać.
    Lubię u nich robić zakupy, obojętnie czy stacjoniarnie czy via net zawsze jestem zadowolona:)

    • dlatego ja zawsze z nowych zapachów biorę mniejszą butlę.. tak w razie, gdyby mi jednak nie podpasował 😉

  • Jak to dobrze że jest wizaż ;p dzięki niemu mam tyle rzeczy z Lusha 😀

  • A ja uwielbiam te Twoje poradniki :)))
    Chociaż, chyba zbytnią miłośniczą Lusha nie jestem.. A tak się cieszyłam jak mogłam zrobić u nich zakupy :)))

    • dziękuję Kochana :*
      no nie każdy Lusha musi kochać 🙂

  • Miałam sugar scrub i pachnie cudnie ale nie wiedziałam jak go używać więc używałam jak pumeksu :)rub rub właśnie mi się kończy i jest na pewno przeze mnie lubiany:)kusi mnie dream wash lub turkish del.ale jakoś nie miałam szczęścia trafić na nie w sklepie :/

    • używałaś całego? nie pokruszył Ci się? 🙂
      mnie też właśnie zaczął kusić Turkish Delight.. następnym razem 😀

  • dzięki Hexxanie miałam okazję poznać glorious mud, byłam zakochana w tym peelingu 🙂

    • taki fajny? 🙂 muszę na niego zerknąć następnym razem 🙂

    • cudownie pachnie a skóra po nim jest niesamowita w dotyku 🙂

    • a widzisz, jakoś nigdy na niego uwagi nie zwróciłam 🙂 ale teraz zapisuję na listę i na pewno bliżej mu się przyjrzę 🙂

  • Mnie galaretka nie spada z gabki, bo ją wciskam w gabkę i tak szoruję skóre 🙂

  • uwielbiam peelingi-jedne z moich najukochanszych produktów…. a teraz mam ochote napaść na Lush’a:)

  • Będzie jak znalazł, gdy w końcu otworzą się w PL. 🙂
    Chyba że ceny będą z kosmosu, wtedy mogą spadać.

  • Ohhh,ile dobroci:)

  • Mnie te gagaretki niesamowicie zaintrygowały 😀
    Kurczę, szkoda, że toto takie nieporęczne, spada z gąbska i w ogóle. No ale chociaż pachnieć to muszą ładnie, cooo? [tak mi się przynajmniej kojarzą, yh-hy hy…]
    Kiedy się ony Lush zainstaluje gdzieś w kraju nad Wisło, z chęcią omacałabym jeszcze te, no, płyny pod prysznic.

    • dla mnie zapach taki sobie.. ale wiadomo, zapach to rzecz gustu 😉

      a Lush w kraju nad Wisłą instaluje się w październiku.. albo we wrześniu.. już nie pamiętam 😉

  • Smoothies mnie interesują a galaretką też nie umiałabym się posłużyc 🙂

  • Nie miałam jeszcze nic z Lush’a.

  • Hihi to samo miałam przy Sweetie Pie i jeszcze ten brokat brrr…Uwielbiam natomiast It’s raining man. Lubię Happy Hipy i Snow Fairy (ale też tylko czasami).Grass,Olive i Glogg mi nie podeszły 🙂

    • It’s Raining Man kocham! witaj w klubie deszczowców 😀 muszę to Happy Hippy obczaić 🙂

  • Tak, wcześniej pisałam o peelingu i chodziło mi właśnie o sugar scrub 🙂 jest boski! Pięknie pachnie i mega zdziera 🙂 to chyba mój ubiony peeling. Ciekawa jestem tego glorious muda- słyszałam że jest super ale zawsze zapominam kupić 🙂 gapa 🙂

  • a ja sobie tu przychodzę z porannym buziakiem :* 😀

    • buziak z rana jak śmietana 😀
      :*

  • Hej. Byłam pewna, że juz od dawna obserwuję twój blog, patrzę a mnie mnie ma w grupie, więc od dzisiaj jestem i będę wpadała:) 🙂 margaret1992.blogspot.com

  • Okej. Galaretka mnie przeraża 🙂

  • Mnie też ta galaretka przeraża, zważając na to że nie lubię nawet jedzenia w postaci galaretek, czy to słodkich czy mięsnych – fuuuuj! To za taką bym się też nie wzięła.

    Oh oh it’s raining man alleluja! Chętnie bym przygarnęła i osuszyła z tego deszczu 😀
    shugar scrub chcę mieć i jak w końcu ktoś z zakątków gdzie LUSH występuję będzie wybieral się do pl to zabierze to ze sobą ;D

  • Żel pod prysznic, który u Ciebie wygrałam pachnie tak niesamowicie, że mam ochotę go zjeść ;)) To nic, że świąteczny. U mnie teraz wiosną daje rade, bo uwielbiam takie zapachy :))

  • Uwielbiam grass! Gloog jest ładny, ale jedynie używany w zimne dni i przed snem. Happy Hippy uwielbiam również. Snow fairy lubię, pachnie po nim cąły dom.

  • Jeszcze z Lush nic nie miałam, ale od dawna mam chęć na Sugar Scrub 🙂