LUSHowy przewodnik cz. 1

by
Dostaję od Was sporo zapytań i maili na temat Lushowego must have. Zgodnie z obietnicą wszystko zebrałam w jedną całość i Wam przedstawiam. Jest to moja subiektywna opinia po przetestowaniu sporej ilości Lushowych cudeniek. Nie gwarantuję jednak, że to co było / jest dla mnie świetne, takie będzie też dla Was i na odwrót, to co nie sprawdziło się u mnie – Was może zachwycić 😉

Dodam jeszcze, że mam cerę suchą i z wiadomych powodów nie testowałam wszystkich produktów przeznaczonych do innych typów cer. Postaram się jednak Was choć troszkę naprowadzić. O kilku moich ulubieńców już pisałam, więc kliknięcie w nazwę produktu przeniesie Was do jego recenzji.

Słów parę dla tych co o Lushu pojęcia nie mają, bo pewnie tacy też są 😉 Lush, to angielska firma, która ręcznie produkuje kosmetyki w dużej mierze z naturalnych składników z minimalnym użyciem konserwantów. Plus jest oczywisty, minus natomiast taki, że produkty mają w większości krótkie daty ważności. Miejcie to na uwadze robiąc zakupy. Na każdym produkcie znajdziecie naklejkę z twarzą i imieniem osoby, która go dla Was zrobiła oraz datą produkcji i ważności.

Z uwagi na sporą ilość produktów Lush postanowiłam podzielić temat na kilka postów, w każdym będzie kolejna kategoria produktów. Pod sam koniec zalinkuję każdą kategorię w jednym poście i podepnę gdzieś w widocznym miejscu, żeby można było łatwo znaleźć 😉

Zaczynamy od twarzy – produkty, moim zdaniem, najbardziej warte uwagi, przetestowania, jak i swojej ceny.

  • Świeże maseczkiFresh Face Masks  

Zdecydowany must have! Jest to produkt, który każdy musi przetestować. Kocham je miłością ogromną i jedyne nad czym ubolewam to mała ich dostępność, przez krótki termin ważności i brak stacjonarnego sklepu Lusha w mojej okolicy. Można je co prawda mrozić, ale to już nie to samo. Przetestowałam większość i największymi moimi faworytami są Oatifix i Catastrophe Cosmetic (ten nada się również do cery mieszanej)! Ilości zużytych opakowań nawet nie zliczę. Sucharkom polecam brać choćby w ciemno 😉 Przyzwoite były również BB Seaweed, Brazened Honey i The Sacred Truth. Cupcake natomiast, pomimo obłędnego zapachu czekolady z domieszką mięty, okazał się mało trafnym wyborem do mej cery. Mieszańce i tłuściaki powinny być jednak bardzo zadowolone.

Warunki przechowywania: lodówka !
Cena:  £5.75 / 75 g
Ważność: 4 tygodnie ! 
     
  • CzyścikiCleansers

Uwielbiam Aqua Marina oraz świąteczny Buche De Noel. Lubię Angels On Bare Skin. Zawiódł mnie trochę Herbalism i Mask Of Magnaminty. Oczywiście nie mówię, że są złe. Po prostu nie nadawały się do mojej cery. Ultrabland natomiast okazał się koszmarnym tłuściochem. Nawet dla mojej suchej cery, to było już zbyt wiele.

Szczerze mogę również polecić mydełka Fresh Farmacy i Coalface dla problemowych cer. Mnie trochę wysuszyły, ale mój nastoletni brat używa ich od kilku miesięcy i cera poprawiła mu się diametralnie. Zniknęły pryszcze i przebarwienia, buzia się rozjaśniła, a koloryt wyrównał. Początkowo używał dość niechętnie. Wiecie jak jest z facetami 😉 Szybko jednak zobaczył efekty i od tego czasu mocno dopomina się kolejnych zapasów, gdy te co ma się kończą.
Są też i zdzieraki. Uwielbiam Dark Angels! Jest może trochę za ostry do suchej cery, ale ja lubię to uczucie 😉 Ocean Salt natomiast mi nie podpasował. Ma w sobie dość duże drobinki soli i był dla mnie za ostry.

Cena: czyściki £5.95 / 100 g, mydełka £4.50 / 100 g, pozostałe £4.50 – £10.25 / 45 – 315 g
Ważność: większość – 3 miesiące, Mask Of Magnaminty – 4 miesiące, mydełka – chyba rok, ale łapki sobie uciąć nie dam 😉

  • Toniki i tabletki do parówek Tonners and steamers 

Tabletek nigdy nie miałam, bo nie wydawały mi się w żaden sposób niezbędne. Miałam natomiast 2 toniki – Breath Of Fresh Air oraz Tea Tree Water. Oba przyzwoite, choć lepiej nadawałyby do cery mieszanej / tłustej. Krzywdy mi nie zrobiły, ale nie zachwyciły na tyle, aby zaliczyć je do kategorii ulubionych.

Cena: toniki – £3.75 / 100 g, £7.00 / 250 g, tabletki – £0.80 – £2.50 / 5-7 g

    • Kremy do twarzyMoisturisers 

    Kremów Lushowych używałam w czasach mojej mieszanej cery. Najbardziej z wszystkich mogę polecić Vanishing Cream. Krem trochę dziwadło – dość rzadki, konsystencja wręcz lejąca, ale przez to ogromnie wydajny. Dobrze nawilżał, szybko się wchłaniał, uspokajał cerę, trochę matowił, idealnie nadawał się pod makijaż. Miałam również Enzymion, ale był dość tępy, przez co nie przypadł mi do gustu. Potem wypróbowałam jeszcze Skin Drink, ale na kilku użyciach się skończyło, bo okropnie mnie zapchał. Na nim zakończyłam przygodę z Lushowymi kremami.

    Cena: £10.95 – £37.50 / 45 g

      • Kremy do goleniaShaving Creams 

      Ja sama nie używałam żadnego, ale mąż używa już drugie opakowanie Ambrosia i sobie chwali. Ułatwia golenie, łagodzi podrażnienia i przyjemnie pachnie.

      Cena: £4.50 – £12.95 / 100 – 225 g
      Ważność: 14 miesięcy

        • Balsamy do ust i scruby Lip balms and Scrubs

        Scrubów mnie miałam i mnie nie kuszą 😉 Balsamy mam 3 – Whip Stick oraz świąteczne Snow Fairy i Mapple Taffy i to troszkę takie dziwadełka. Są dość twarde i zbite, przez co ciężko czasem nabrać je na palec. Najlepszą metodą jest noszenie balsamu w kieszeni spodni, gdzie pod wpływem naszego ciepła będzie rozmiękczony i gotowy do użycia 😉 Jeśli chodzi o właściwości pielęgnacyjne, to nieźle nawilżają i zmiękczają usta. Whip Stick do tego obłędnie pachnie czekoladą i pomarańczą. Za tę cenę jednak nie polecam. Lepiej kupić Carmex, a resztę przeznaczyć na duże lody 😉

        Cena: balsamy – £4.95 – £5.50 / 10 g, scruby – £4.95 / 25 g

        Ważność: brak informacji na opakowaniu

          • Colour Supplements

          Nie miałam, nie używałam, nigdy mnie nie kusiło.

          Cena: £7.95 / 20 g

            • Tabletki do zębówToothy Tabs

            Mam Dirty i są okropne. Smakują jak kreda :/

            Cena: £2 – £3.50 / 12 g

            Ważność: 14 miesięcy

            Słowem podsumowania.. Z kategorii produktów do twarzy zdecydowanie mogę Wam polecić świeże maseczki oraz czyściki. Jednak o tym co dla Was konkretnie będzie dobre, musicie same się przekonać. Czy warte swojej ceny, musicie same sobie odpowiedzieć.

            No i pamiętajcie, że czarne opakowania po zużytych produktach (maseczki, kremy, czyściki) możemy wymienić na świeżą maseczkę. 5 opakowań = maseczka 🙂 Wymiany można dokonać tylko w sklepie stacjonarnym.

            Udanych zakupów Wam życzę i samych trafnych wyborów. Niedługo Lush w Polsce. Podekscytowane? 🙂