LUSH It’s Raining Man

by
It’s Raining Man, to zdecydowanie mój płynowy faworyt. Kupiłam go jako fanka mydełka Honey I Washed The Kids, na którego podobieństwo płyn miał być zrobiony. I się zakochałam!
Opakowanie: jak wszystkie płyny LUSHa spakowany jest w plastikową butelkę, na której znajdziemy informacje o składzie oraz naklejkę z datą produkcji i ważności oraz zdjęcie i imię osoby, która go dla nas zrobiła.
Konsystencja: świetna – dość gęsta, ale nie kleista, taka akurat. Do tego płyn świetnie się pieni i jest niesamowicie wydajny.

Zapach: It’s Raining Man powstał jako płynna wersja mydła Honey I Washed The Kids, które od zawsze było moim ulubieńcem. Moim zdaniem zapachy trochę się jednak różnią, choć mają identyczne nuty. Płyn jest cudownie upajający, słodki, ale nie przesłodzony ani przytłaczający. Na czoło wysuwa się toffee i karmel, w tle czuć egzotyczne kwiaty i pomarańcze. Cudo!

Co producent mówi o składzie: Pół kilograma miodu zawiera wyciąg z około 2 milionów kwiatów. Jedna pszczoła może wyprodukować objętość jednej łyżeczki miodu przez całe swoje życie. Kolor, zapach i właściwości miodu uzależnione są od źródła pochodzenia nektaru. Stworzony z kwiatu lotosu dla uspokojenia i złagodzenia oraz miodu dla oczyszczenia i nawilżenia.
Moje wrażenia: to jak mycie się w kremowym miodzie 🙂 Po użyciu skóra jest mięciutka, nawilżona, zrelaksowana, uspokojona i cudownie pachnąca. W przeciwieństwie do wspomnianego mydła, nie wysusza, więc używanie go jest niewątpliwą rozkoszą dla wszystkich zmysłów. Zawdzięczamy to miodkowi, który wymieniany jest w składzie jako pierwszy. 
Cena: £4.95 / 100 ml, £8.50 / 250 ml, £14.95 / 500 ml
Uwielbiam ten płyn. Jest cudowny. Od samej konsystencji, obłędnego zapachu, na samym działaniu kończąc. Szczerze polecam fankom upojnych pryszniców 😉