Glossybox.co.uk… czy warto?

by
Po długim okresie oczekiwania doleciał w końcu mój marcowy Glossybox. Jestem trochę wkurzona na to wszystko i skłaniam się ku rezygnacji z subskrycji. Przestaje mi się podobać ta cała ichnia polityka.

To mój 3 zamówiony box i już od samego początku coś było nie tak. Zamówiłam subskrycję w poniedziałek wieczorem, oczywiście od razu zapłaciłam, a box wysłany był do mnie 8 dni później, o czym mnie nawet nie poinformowano. Tydzień od zamówienia napisałam do nich maila, bo się zaniepokoiłam jego brakiem, kazali mi czekać (a box nadal był u nich, tylko skąd ja miałam to wiedzieć?). 2 dni później napisałam znów, kazali czekać. Kolejne 2 dni później znów i dopiero ktoś raczył spojrzeć w moje konto, że jestem w ogóle z Irlandii i napisał, że mój box poleciał do mnie dopiero 3 dni temu, bo oni do IRL wysyłają tylko raz w tygodniu we wtorki (dlaczego kur..?), a w ten wtorek od razu po moim zamówieniu nie zdążyli. Odczekałam więc kolejne kilka dni, boxa nadal ani widu ani słychu, znów napisałam, kazali czekać ustawowe 10 dni. Więc czekałam jak kretynka. Box nie doleciał do dnia dzisiejszego! Co prawda oddano mi pieniądze po kolejnych kilku dniach, ale niesmak pozostał.

Drugi box jakimś cudem doleciał. W nim z kolei rozczarowała mnie zawartość. Z pięciu produktów zużyłam tylko 1! Dwa wypróbowałam, ale nie dla mnie one i kolejne dwa z samego początku odrzuciłam. No, ale ok, taki urok boxów, raz jest lepiej, raz jest gorzej. Liczyłam, że poprawi się w marcu, tym bardziej, że miała to być edycja Harrodsa, więc miałam nadzieję na coś fajniejszego.

Przyszedł marzec, boxy powysyłane, Hexx swojego już pokazała, a ja czytam post z zamkniętymi oczami, żeby mieć radość z rozpakowywania swojego 😉 boxa niet. Tydzień później otrzymałam maila, że nastąpiła pomyłka w drukowaniu etykiet adresowych do Irlandii i żebym im dała znać czy box doszedł, bo jeśli nie, to oni wyślą go raz jeszcze. Nosz kur… Wysłano mi drugiego. Ok, fajnie, ale wydłuża to i tak już długi czas oczekiwania jeszcze bardziej :/ Ale to nic, bo box chyba doleciał jakimś cudem i tylko mogę pogratulować poczcie irlandzkiej, bo tak czy siak zaadresowany był źle. Nie wiem czy wiecie czy nie wiecie, ale w IRL nie ma kodów pocztowych, tylko coś a’la województwa i adres wygląda następująco:
ulica
miejscowość
county = województwo

a box zaadresowany był:
ulica
miejscowość
miejscowość (WTF?)

Zapomnieli wpisać województwo, tylko 2 razy wpisali nazwę miejscowości. Ja nie mieszkam w Dublinie, gdzie teoretycznie można przymknąć na to oko, tylko na wiosce. Tak jakbym wysłała paczkę do PL do Komornik czy innych Jabłonek, bez podania kodu czy województwa. Kretyni! Przecież mam wpisany w profilu na stronie prawidłowy adres. Co to za filozofia zrobić kopiuj – wklej? Nie wiem kto tam pracuje i za co ma płacone, że takie rzeczy się dzieją? Profesjonalizmem bynajmniej bym tego nie nazwała. Do tego nie podoba mi się polityka wysyłania boxów. Dlaczego boxy do UK wysyłane są w czwartek, a do Irlandii 5 dni później – we wtorek? Powinno być chyba odwrotnie, biorąc pod uwagę fakt, że paczka do IRL idzie dłużej. Powinni to jakoś zgrać czasowo, żeby była różnica 1 czy 2 dni, a nie 2 tygodni (jeśli paczka po drodze nie zginie!). Ja rozumiem, że to jest glossybox.co.uk, ale ja też za to płacę, nikt mi tego za friko nie wysyła! Nie podoba mi się!

Przepraszam Was za ten długi wywód, ale musiałam się wygadać 😉 Przechodząc do samego marcowego boxa, to na całe szczęście zawartość zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie 🙂

Vanitas Versace – miniaturka perfum w prześlicznej malutkiej butelczynce. Pachnie przyzwoicie 🙂

Bliss Blood Orange and White Pepper Body Butter – masełko do ciała – ma głęboko nawilżać, zmiękczać i odmładzać skórę. Pachnie pomarańczami, na nieszczęście mojego męża, bo jest alergikiem 😛

Revive Intensite Creme Lustre SPF30 – intensywny, mocny nawilżacz, który ma za zadanie zwolnić powstanie zwisów skóry 😉 firmy nie znam wcale, ale ma świetne opinie na MUA i co zaskoczyło mnie najbardziej, pełnowymiarowe opakowanie kosztuje £235.00. Szok!

Leighton Denny High Performance Nail ColourHoney Trap – ładny szaraczek, jak tylko pomaluję pazurki, to Wam pokażę 🙂

Clarins Extra Firming Body Cream – na bazie regenerujących ekstraktów z roślin ma przywracać skórze spoistość i elastyczność.

Spodobał mi się ten boxik 🙂 Wszystkie produkty chętnie poużywam. Nie rozumiem tylko dlaczego wsadzili 2 produkty do ciała? Ale czepiać się nie będę 😉

Dotarł ktoś do końca moim glossyboxowych przygód? 🙂 Sama nie wiem co z tym fantem zrobić. Zrezygnować czy nie? A może zwyczajnie przesadzam i doszukuję się dziury w całym?