LUSH Catastrophe Cosmetic

by
Catastrophe Cosmetic, to jedna z dwóch moich ulubionych świeżych maseczek Lusha, zaraz po Oatifix.

Zawiera wyciąg z mchu irlandzkiego, który zmiękcza skórę, oraz olejek migdałowy, który nawilża. Świeże borówki, które są antyoksydantami są pełne witamin i minerałów. Absolut różany i rumiankowe olejki eteryczne łagodzą zaczerwienienia i podrażnienia. Kalamin i talk głęboko oczyszczają i uspokajają skórę. Taka kombinacja składników zapewnia skórze świetne oczyszczenie i pozostawia ją czystą, świeżą i uspokojoną. 
W charakterystycznym dla Lusha czarnym plastikowym zakręcanym pojemniczku kryje się fioletowo-szara maseczka z kawałkami świeżych borówek.
Ma bardzo przyjemną musową konsystencję, którą nakłada się na twarz niezwykle wygodnie, w przeciwieństwie do omawianego przeze mnie jakiś czas temu Oatifix 😉 
Po nałożeniu maseczka dość szybko zasycha, tworząc taką jakby skorupkę, która przy każdym mocniejszym ruchu zaczyna pękać i się kruszyć. Zmywa się bez większych problemów. Ja zawsze najpierw moczę to co mam na twarzy, potem jeszcze troszkę rozcieram tę mazię i ostatecznie spłukuję. 
Po zmyciu buzia jest oczyszczona, mięciutka, delikatnie rozjaśniona, uspokojona, pory są zamknięte, a czerwoności trochę mniej widoczne.
Uwielbiam Catastrophe za przyjemność użytkowania i obłędny, przepyszny jagodowy zapach. Nakładanie jej, to prawdziwa rozkosz zmysłów. Jeśli jednak musiałabym wybrać jedną – Catastrophe lub Oatifix, zdecydowałabym się na tą drugą. Moim zdaniem jest ciut lepsza dla mojej suchej cery, bo nie zasycha w skorupkę i po zmyciu zostawia cudną delikatnie tłustawą powłoczkę. Choć CC nie ściąga ani nie wysusza mojej buzi, to Oatifix jednak robi jej troszkę lepiej 😉
Pamiętajcie, że świeże maseczki Lusha wykonane są w dużej mierze ze składników naturalnych i nie zawierają konserwantów, w związku z czym mają ważność tylko 4 tygodnie od daty produkcji. Konieczne jest też przechowywanie ich w lodówce.
cena: £5.75 / 75g

  • eh, kolejna rzecz, którą mogę sobie co najwyżej sama ukręcić, bo brak jej tu ;( ja uwielbiam ostatnio działanie spiruliny, aczkolwiek przyjemności stosowania to nie można temu zarzucić, zapach jest straszny i przez 20 minut przez nos nie oddycham 😉 ale efekty świetne 🙂

    • no to jest niewątpliwy minus braku sklepu Lusha na miejscu.. bo o ile inne dobroci można zamówić w necie, to z maseczką już problem, ze względu na krótki okres przydatności do spożycia 😉

  • Ah ten Lush, gdybym tylko miała miałam dostęp do tych mazideł..
    Te kawałki borówek.. wyobrażam sobie zapach..

    • pachnie naprawdę nieziemsko!

  • Nigdy nie miałam, kuszą mnie maseczki świeże Lush, ale z wiadomych względów nie mogę potestować, a pojemniczków na wymianę mam na 2 maski 🙁

    • podeślij mi je Aniu.. chętnie przygarnę 😀

    • Myslę, że w koncu się wybiore do berlina lub pragi i sobie wymienię 😛

  • och jak ja marze o Lush:)Cudnie brzmi opis.A te bejery do wanny ech

    • koniecznie zajrzyj do ich sklepu jak będziesz w UK.. na pewno nie wyjdziesz z pustymi rękoma 🙂

  • oczywiście, że bym chciała :DDDDD a zdjęcie z maseczką boskie 😛 :**

    • a dziękuję 🙂

  • Uwielbiam te maseczke:D jest idealna dla mojej naczynkowej cery i pieknie koi. Nie znalazlam lepszej maski, no moze poza Mud Pack z QueenHelene.
    Zdjecie z maska-przeboskie:-))))

    • dziękuję 🙂 nie sądziłam, że aż takie wrażenie na Was zrobi 😛 hihi

  • Fajna mina 😉

    • oj tam, oj tam.. normalna mina 😛

  • Lush mi się marzy :)) z koleżanką mamy kiedyś zamiar zamówić na współkę imoż enzjadzie się ktoś jeszcze bo jednak przesyłka wychodzi z UK drogo. Ale super minka;] a ja nie długo też szykuje post o maskachalgowych bielendy i podobne foty będą :D:D:D

    • zamów coś koniecznie.. tylko uważaj, bo i Lush wciąga 😀

  • Jaka nazwa 🙂 myślałam, że to antyreklama stąd ten tytuł posta 🙂 Chętnie bym ją przetestowała 🙂 A zdjęcie świetne i ta mina… 🙂

    • oj, żadna antyreklama 🙂 wręcz przeciwnie 🙂

  • ana

    Dlaczego jesteśmy tak pokarani i nie mamy dostępu do tych kosmetyków:(:(:( hlip hlip
    kocham takie mazidła i pozostaje mi tylko cieszyć się Twoim szczęściem!:)

    • dziękuję Ci.. sama też nie mam bezpośredniego dostępu niestety 🙁 najbliższy Lush oddalony o 200 km.. a ten, w którym robię zakupy 400 😉

  • kurcze aleś mi narobiła chrapki 🙂
    jak będziesz kiedy do Pl wracała to daj znać co by troch e tych cudeniek tu do mnie przemycić 😀 plizzzz

    • Kochana, w PL będę w lutym, ale Lusha nie mam u siebie 🙁 ewentualnie jak będę się do niego następnym razem wybierać, dam znać 🙂 i będziemy myśleć co dalej 🙂

    • koniecznie daj znaka 🙂

    • na pewno dam 🙂

  • do twarzy CI w niej;) hihihi

  • Widzę, ze następny Lushowy rarytas nam tu zachwalasz. Póki co poprosiłam szwagra o parę rzeczy w Lusha i skusiłam się na rekomendowany przez Ciebie czyścik Bare Angels. Ciekawa jestem, czy go akurat dostanie :]
    Ale przyznam Ci się tez, ze nieco mi się już Lush znudził, przynajmniej jako modyłka na co dzień, wolę jednak żele :]

    • powinien dostać.. w Lushu nie ma raczej braków.. zwłaszcza produktów z regularnej oferty 🙂 mi mydełka też już się przejadły 😉 mam teraz fazę na Lushowe płyny 😀

  • A ja już 4.02 będę w Londynie i w Lushu też 😉 Odliczam 🙂

    • szczęściara! też bym odliczała 😀 ja wybiorę się jak zrobi się trochę cieplej 😀
      PS: a Ty przypadkiem nie lecisz na IMATS? 😀

  • O to chyba było by coś dobrego dla mnie! 🙂 szkoda, że niedostępne.

    • jakbym mogła, to bym się podzieliła.. 🙂

  • Ładnemu we wszystkim ładnie:)Nie maseczkowa jestem, ale czuję się natchniona, może dziś coś zarzucę:D
    Na IMATS śmigasz?:>

    • miałam taki plan.. ale biorąc pod uwagę mój rozpoczęty odwyk kosmetyczny, to nie widzę sensu :/

  • Musi pachnieć obłędnie sama bym taką sobie nałożyła *.* czemu Lusha nie ma w Polsce! ;(

    • myślę, że wcześniej czy później zawita i do Polski 🙂

  • ach mam u siebie lush-a, a recenzją mnie przekonałaś, więc myślę że muszę w końcu wypróbować 😉

  • Kusisz, kusisz.. Ze świeżych maseczek miałam okazję wypróbować jedynie Magnaminty (nota bene świetną moim zdaniem), ale ten jagodowy zapach brzmi niezwykle kusząco.. Żałuję, że Lusha nie ma u nas.. Przy krótkim terminie ważności tych masek zamawianie z UK, niestety średnio się sprawdza moim zdaniem.. Ciężko samemu je zużyć przed terminem.. Na szczęście są wizażowe wspólne zakupy i można wziąć połówkę 😀