Podkłady

by
Na życzenie Aine. wrzucam posta o moich podkładach 🙂
Mam cerę suchą, z delikatnie przetłyszczającą się strefą T. Moją największą zmorą jest przesuszanie, dlatego nie nazywam swojej cery mieszaną, tylko suchą 😉 Od podkładu wymagam więc głównie nawilżenia, a co najmniej niewysuszania. To jest pierwszy warunek jaki musi spełnić. Jeśli spełnia, dochodzi – niezłe krycie, również ważne, gdyż nie cierpię i nie używam korektorów. Dodatkowo chcę, żeby podkład ładnie rozświetlał, wyglądał naturalnie i świeżo. Fajnie też jak dobrze się z nim pracuje. Dochodzą potem jeszcze czysto estetyczne doznania, jak ładny flakonik i ujmujący zapach 😀 Oczywiście nie polubię koszmarnego podkładu, tylko za ładną buteleczkę czy najcudowniejszy zapach na świecie. Ale jeśli przyjazny mojej skórze podkład będzie te cechy posiadał, na pewno zwiększy to komfort używania i pokocham go jeszcze bardziej.

No i filtr. Po 30tce zaczęłam coraz mocniej zwracać na to uwagę 😉 Nie jest koniecznością, bo można poradzić sobie inaczej, ale fajnie jak jest.

W związku z powyższym ocena podkładów jest tylko i wyłącznie moją subiektywna oceną. To co dla mnie jest plusem, dla innych, zwłaszcza posiadaczek innych typów cer, może okazać się minusem nie do przyjęcia.

Tyle słowem wstępu, przejdźmy do konkretów 🙂 Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam podkłady i nie wyobrażam sobie, że miałabym mieć tylko jeden. Choć kiedyś tak było 😛 Rzadko kiedy używam jednego podkładu dłużej niż przez 2-3 dni z rzędu. Lubię zmieniać, w zależności od potrzeb czy po prostu nastroju 🙂

Moje zbiory pokładowe mogę podzielić na 2 grupy.

Do pierwszej grupy zaliczam podkłady, których używam na bieżąco, z większą lub mniejszą częstotliwością i są to:

  • Chanel Vitalumiere,
  • Guerlain Parure Aqua,
  • Guerlain Pearly White, 
  • Lancome Teint Miracle,
  • Diorskin Sculpt,
  • Estee Lauder Double Wear Light,
  • BB krem Skin79 Gold Plus

Moimi zdecydowanymi faworytami są Guerlain Parure Aqua i Chanel Vitalumiere i ich używam najczęściej. Lubię je przede wszystkim za niewysuszanie, nawilżenie, ładne rozświetlenie, przyzwoite krycie, obłędne zapachy i tę naturalność i świeżość, jaką dają mojej buźce.

O Double Wear Light już pisałam O TU, więc wiecie za co go lubię. Guerlainowy Pearly White lubię za cudowne rozjaśnienie i rozświetlenie. Lancome Teint Miracle to jeden z moich pierwszych dobrze dobranych, niewysuszającyh podkładów i mam do niego ogromny sentyment, a lubię m.in. za nawilżenie, rozświetlenie i naturalność. BB krem lubię za niezłe krycie i wyrównanie kolorytu, ładne rozświetlenie i jego właściwości lecznicze, w które mocno wierzę, ale ciężko mi ocenić, bo nie używam go non-stop 😉 A Diorskin Sculpt to taki trochę dziwak, bo nieźle kryje, fajnie wygładza i choć nie wysusza, to boję się używać go w dni gdy moja skóra potrzebuje nawilżenia.

Tak wygląda moja podkładowa Siódemka. Tak jak napisałam, Parure Aqua i Vitalumiere uwielbiam i szczerze mogę je polecić wszystkim sucharkom. Resztę po prostu lubię. Korci mnie teraz kupno Guerlain Lingerie De Peau oraz Extreme. Miałam próbki obu i byłam bardzo zadowolona, zwłaszcza z Lingerie. Testowałam też Parure Gold, ale był jakiś taki dziwny i chyba mnie zapchał, więc na razie mu podziekuję.

W drugiej grupie znajdują się podkłady, których używałam kiedyś, ale z czasem przestały mi służyć lub okazały się źle dopasowane, czyli:

  • Make Up For Ever HD,
  • Estee Lauder Double Wear,
  • MAC Studio Fix w płynie,
  • MAC Face & Body
  • MAC Face & Body White
  • MAC Pro Longwear
  • MAC Studio Tech
  • MAC Hyper Real

Co z nimi nie tak?

Większość z nich – MUFE HD, MACowe Pro Longwear, Studio Tech, Hyper Real i jeden Studio Fix –  jest źle dopasowana, gdyż pochodzi z czasów moich makijażowych początków, stąd ówczesny brak wiedzy na temat i zdanie się na Panie w salonie :/ No i stałam się posiadaczką kilku podkładów w zupełnie nie mojej tonacji. EL DW jest dla mnie za ciężki i wysuszający. A oba Face & Body dostałam w szkole i kolorowy jest dla mnie za ciemny, a mieszać mi się nie chce 😉

Największy sentyment mam do MACowego Studio Fix. Wersji kompaktowej zużyłam całe opakowanie i byłam bardzo zadowolona, a wersję w płynie uwielbiałam. Stąd 2 opakowania – jedno źle dobrane przez Panią w salonie, drugie dobrane już przeze mnie samą. Używałam go bardzo długo i właściwie na okrągło. Było to jednak w czasach mojej mieszano-tłustej cery, które chyba bezpowrotnie się skończyły. Teraz się wysuszyłam i musieliśmy się z żalem pożegnać, bo zaczynał robić mi krzywdę 🙁 Ale jeśli ktoś ma mieszaną cerę i brak tendencji do suchotek, to szczerze polecam.

Jeśli któraś z Was dobrnęła do końca, to tylko pogratulować wytrwałości 😉 Napiszę osobne, dokładniejsze posty o moich ulubieńcach w najbliższej przyszłości 🙂 Tym czasem lecę spać, bo o 5 rano jadę daleko, daleko robić dla Was zakupy na zbliżające się rocznicowe rozdanie 🙂 Sobie też może coś kupię 😀