LANCOME Doll Eyes

by
Jakiś czas temu wzięło mnie na testowanie tuszów do rzęs. Zbiegło się to z wejściem na rynek nowej mascary Lancome – Doll Eyes. Wcześniej miałam okazję używać tylko jednej mascary Lancome – Hypnose, z której zadowolona byłam bardzo średnio, w związku z czym nie chciałam ryzykować kupna pełnowymiarowego tuszu, tylko dorwałam na allegro mini wersję.

Dzięki nowoczesnej technologii naukowcy Lancome opracowali szczoteczkę, która jest sprężysta i idealnie rozdziela rzęsy i wychwytuje nawet te najmniejsze. Efekt pogrubienia utrzymuje się długo, ale jednocześnie rzęsy nie są obciążone. Zmianie uległa także formuła tuszu – teraz jest lekko płynna z delikatnym połyskiem. Efekt osiągnięto dzięki zastosowaniu nylonowych substancji, które delikatnie otaczają każdą rzęsę. Maskara ma również piękny zapach. Główna nuta to kwiat róży, później ujawnia się też zapach zielonych owoców.

Już po pierwszym użyciu, wiedziałam, że była to bardzo słuszna decyzja. Każde kolejne utwierdzało mnie tylko w tym przekonaniu. Czym prędzej kupiłam więc i pełnowymiarowe opakowanie. Tym bardziej, że dostępne było w zestawie z mini płynem Bi-Facil, który uwielbiam, oraz mini kredką. 

Opakowanie tuszu wygląda podobnie jak pozostałe tusze Lancome, tylko ma dodatkowo śliczny, przyciągający wzrok różany motyw.

Tusz jest cudownie czarny i ma idealną konsystencję, ni za gęsty, ni za rzadki. Stożkowata szczoteczka, którą operuje się z niezwykłą łatwością, pozwala na dokładne wytuszowanie rzęs oraz dotarcie do kącików oka. Po użyciu rzęsy są wydłużone, pogrubione, rozdzielone i podkręcone. Nic się nie kruszy, nie osypuje ani nie rozmazuje. Do tego tusz ma piekny różany zapach, który czuć nawet po 2-3 godzinach przy powiewie wiatru 🙂 

Ja jestem bardzo zadowolona i szczerze polecam. Można kupić mini wersję na all albo skusić się na zestaw, gdzie w cenie tuszu mamy fajne dodatki.

cena: €25