MAC Glitter and Ice – Ice Parade – Make It Perfect Brush Kit

by
W zeszły czwartek (przynajmniej u mnie ;)) do salonów MACa weszła nowa świąteczna kolekcja Glitter and Ice. Z wstępnych swatchów w necie nie zachwyciło mnie totalnie nic. Na żywo okazało się podobnie. Wszystko wydaje się być bardzo wtórne. Poza tym ostatnio coraz rozważniej podchodzę do kosmetycznych zakupów, bo wiem, że mam i tak już wszystkiego dużo za dużo i nawet moje wnuki nie dadzą rady tego zużyć 😉

Z ulgą dla mojego portfela kupiłam tylko 1 rzecz, a mianowicie zestaw pędzli Make It Perfect / Mineralize.

Zestaw składa się z 4 pędzli – 2 do twarzy i 2 do oczu oraz koszmarnej kosmetyczki.

Pędzle do twarzy, to wersje SE regularnych 130 i 187. Natomiast pędzle do oczu – 282 i 286, to pędzle nowe, których nigdy jeszcze MAC nie wypuścił. To właśnie te nowe pędzle skusiły mnie najbardziej. Bardzo lubię skunksy, więc byłam ich bardzo ciekawa. Poza tym stwierdziłam, że przyda mi się taki jeden mały zestaw podróżny, bo za każdym razem gdy lecę do PL, mam straszne filmy, że coś mi się w końcu złamie.

130SE – zarówno wielkościowo, jak i objętościowo jest identyczny jak pełnowymiarowy 130 dostępny w regularnej ofercie. Może minimalnie, ale naprawdę minimalnie mniejszy. Jest równie fajnie zbity i równie przyjemny w użytkowaniu. Nie widzę między nimi wielkich różnic.

187SE – ten chyba rozczarował mnie najbardziej. Może dlatego, że pełnowymiarową 187 bardzo lubię i miałam wysokie oczekiwania. Moim zdaniem różnią się dość znacząco. ‚Mały’ jest trochę mniejszy i szczuplejszy, ma więcej białych włosków i jest bardziej giętki. Bardziej przypomina mi większą wersję 188 niż 187. Nakładanie podkładu, jest troszkę żmudne i męczące. Pędzel wywija się na boki i tak jakby ucieka. Nieźle mu natomiast poszło z różami, zwłaszcza tymi bardziej napigmentowanymi.

282SE – to pędzel nowy. Jest mięciutki, płaski, troszkę języczkowy. Dobrze nakłada się nim cienie na powiekę, zwłaszcza te bardziej napigmentowane, bo jest delikatny i nie zrobi krzywdy. Znalazłam jednak dla niego ciut inne zastosowanie. Mam małe oczy, do tego opadające powieki i dość dużą odległość od załamania do brwi, w związku z czym muszę dość wysoko wyjeżdżać cieniami powyżej i konturować oko. Ten mały pędzlak świetnie sobie z tym poradził. Jest na tyle duży i miękki, że nie robi ostrych linii, jednocześnie na tyle mały, że robi ładny zarys i nie rozmazuje wszystkiego. Super. Jeśli miałabym jego kształt porównać z pędzlami z regularnej kolekcji byłoby to coś pomiędzy 249 i 252. Wielkościowo coś pomiędzy 242 i 252.

286SE – również nowy pędzel. Dobrze nakłada się nim cienie w załamanie powieki, jak i powyżej, oraz blenduje. Zakończony jest małym szpicem, przez co jest dość precyzyjny i nie robi bałaganu. Kształtem przypomina mi limitowane 225 i trochę 226. Z regularnej oferty wielkościowo podobny jest do 222, tylko ma ten wspomniany czubeczek, którego brak 222.
Podsumowując, jestem zadowolona. Przyda mi się bardzo taki zestaw na podróże, a pędzli doocznych na pewno będę również używać w domu 🙂