GUERLAIN Terra Inca

by
Terra Inca spakowana jest w śliczną, czarną, drewnianą puderniczkę Na wieczku znajduje się wygrawerowane logo Guerlain oraz motyw imitujący promienie słońca. Nie ma standardowej klapki, tylko pokrywka mocowana jest na malutkie magnesiki i zdejmuje się ją całkowicie z góry. Opakowanie wykonane jest porządnie i solidnie, jednak owa pokrywka nie jest najlepszym pomysłem. Za każdym razem otwieram ją z drżeniem rąk, z obawy, żeby nie jej wypuścić, co mogłoby być traumatycznym przeżyciem, biorąc pod uwagę, że znajduje się pod nią pokaźne lusterko. Niemniej jednak całość wygląda bardzo unikatowo, luksusowo i ekskluzywnie.
Po otwarciu naszym oczom ukazuje się cudo z pięknymi tłoczeniami i równie pięknym wzorem.
Puder składa się z dwóch kolorów – zewnętrznej różowo-beżowo-brązowej i wewnętrznej złoto-beżowej. Po wymieszaniu obu odcieni powstaje delikatny, naturalny brąz ze złotym połyskiem.
Inca nie jest typowym bronzerem. Jest dość mocno błyszcząca i trzeba uważać, żeby nie przekombinować. Ja sama bardzo delikatnie omiatam twarz i troszkę więcej daję na kości policzkowe, czoło i nos. Całość bardzo dobrze wtapia się w skórę, ociepla ją, omiata ślicznym blaskiem i daje cudny glow. Twarz jest świeża, promienna i wypoczęta. Śliczności.
Używam jej od ponad 3 tygodni i każdego dnia nie mogę się napatrzeć na to co robi na mojej buzi 😀
W opakowaniu znajduje się aż 14.5 grama, czyli sporo, w związku z czym możemy, zgodnie z przeznaczeniem i bez wielkich wyrzutów sumienia, używać puderku też na ciało 🙂
Na koniec nie można nie wspomnieć o zapachu jakim raczy nas Inca. Uwielbiam zapachowe kosmetyki, zwiększają przyjemność użytkowania. Kocham delikatny meteorytowy, ale ten w Ince jest intensywniejszy i daje mi mocno jaśminem.
cena: £42 / 14.5 g